Deep Purple to jedna z grup, które stworzyły gatunek zwany heavy metalem. Zaczynała jeszcze w latach 60-tych. Największy sukcesy odniosła na początku lat 70-tych: płyty takie jak "Deep Purple In Rock", "Machine Head" czy "Made In Japan" to klasyka gatunku. Zresztą ten ostatni album to najlepsza koncertówka w historii rocka. Znakiem rozpoznawalnym kapeli był wokal Iana Gilliana - wrzaskliwy i pełen ekspresji. Mówiono o nim kiedyś, że przekrzyczałby płonącą Sodomę i Gomorę... Jego ciągłe spory z gitarzystą Ritchiem Blacmorem, inną wybitną indywidualnością, sprawiły, że następne albumy nie były już tak dobre (zresztą Gillian odszedł z zespołu w 1973 roku), ciągłe zmiany muzyków spowodowały kryzys twórczy. Grupa rozpadła się na dobre w 1975. Ale wróciła po dziewięciu latach z płytą "Perfect Strangers". W dodatku w składzie z czasów największych sukcesów (a więc za mikrofonem Ian Gillian, na gitarze Richie Blackmore, klawisze John Lord, bas Roger Glover i Iana Paice na perkusji)!. Magiczna moc dolarów zadziałała jeszcze raz. Co wcale nie świadczy na niekorzyść tej płyty. Jej najmocniejszy punkt to kompozycja tytułowa.